Nie miał jeszcze pięciu lat, ale już rozumiał, na czym polegają dobre maniery. - Z daleka wszystko wygląda inaczej - westchnął. oczu. Nie, żeby ten facet mu się podobał. Był zbyt chudy... Ale nie był jakiś brzydki. Alec wrócił o czwartej, znużony i zniechęcony. Udało mu się wpisać na ostatnie wolne - Ci dwaj już nic nam nie zrobią - szepnął - ale szuka cię jeszcze dwóch innych. Nagle zebrała się w sobie i powiedziała to, co nie dawało jej spokoju. najdokładniej, jak mogła, i uniosła suknię. - Które brzmi... był wątek o Karolu. Dziewczyna naprawdę lubiła tego chłopaka. skończyć to, co zaczęliśmy. Alec zrozumiał, że to znakomita okazja, by się do niego zbliżyć. Zdawał sobie sprawę, Wszystko, co czuła, odmalowało się w jej oczach. Wiedziała o tym, więc szybko spuściła głowę. - To co innego. po odjeździe Kozaków stali, obejmując się mocno i całując. Wiedziała, co stałoby się z nią,
- Kiedyś jakiś podróżnik zjawił się na planecie, która wówczas nie była znana i nie miała swego miejsca ani nazwy Nagle bowiem zawstydził się, iż zostawił Różę bez opieki i sprawił jej przykrość swoją nieobecnością. Ale Róża co siebie uwagę. W porządku, osłódźmy zatem nieco jej niedolę. - Jeszcze więcej podarków? Myślę, że to tylko bardziej umocni w przekonaniu, że próbujemy ją przekupić w zamian za milczenie. Poza tym jest jeszcze coś. - Beck przerwał i westchnął ciężko. - Pani Paulik zamierza porozmawiać z prokuraturą. Zamierza oskarżyć nas o przestępstwo kryminalne. Huff dopił drinka i odstawił szklankę. Jego gwałtowne ruchy świadczyły o targającym nim gniewie. - Nie ma na to szans - ciągnął Beck. - Musiałaby udowodnić, że wiedzieliśmy, iż ten wypadek musi nastąpić, a tego nie dokona nawet najbystrzejszy oskarżyciel. Z drugiej strony, znam kilka firm, które odpowiadały na zarzuty o umyślne nieprzestrzeganie przepisów bezpieczeństwa i w związku z tym celowe narażanie życia swoich pracowników. Ich wieloletni klienci nagle zwijali interesy, a pracownicy zwłaszcza ze szczebla kierowniczego, rezygnowali z pracy ze strachu przed pójściem na dno wraz z tonącym okrętem. Takie procesy trwają latami. Ogromne konglomeraty z miliardowym budżetem i falangą prawników zaangażowanych w sprawie mają szansę przetrwać. Prywatnym przedsiębiorstwom, jak naszemu, zazwyczaj się to nie udaje. Huff prychnął drwiąco. - Potrzeba więcej niż jednej niezadowolonej, pyskatej baby, żeby zamknąć Hoyle Enterprises. - W normalnym przypadku zgodziłbym się z tobą, ale Alicia Paulik nie działa sama. Zatrudniła Charlesa Nielsona jako swojego prawnika. Dziś otrzymałem od niego faks. Nie będę cię nabierał, Huff. To prawdziwy koszmar. - Gdzie jest ten faks? Beck otworzył teczkę, którą przyniósł ze sobą, i wyciągnął kartkę papieru. Wstał i wręczył ją Huffowi ze słowami: - Chyba jednak się czegoś napiję. Poszedł do biblioteki, nalał sobie burbona i wody, porozmawiał z Selmą, która przyszła zapytać, czy Beck zostanie na kolację, a potem wrócił do oranżerii. Huff nie wylegiwał się już na szezlongu, lecz spacerował wielkimi krokami wzdłuż okna. Faks leżał zmięty na ziemi. - Zawracanie głowy. Nasi pracownicy nie będą strajkować - powiedział wreszcie. - Mogą. - Nie zrobią tego. - Jeżeli zjednoczą się wokół sprawy... - Zjednoczą, diabła tam! - wrzasnął. - Za bardzo się boją o swoje... - Nic nie jest już tak, jak czterdzieści lat temu, Huff! - krzyknął Beck. - Nie możesz prowadzić interesów tak, jak wtedy, gdy przejąłeś fabrykę. Nie możesz być autonomiczny. - Powiedz mi do cholery dlaczego nie? - Ponieważ Destiny nie jest feudalnym miasteczkiem odizolowanym od reszty świata. Rząd... - Rząd nie ma żadnego cholernego prawa mówić mi, jak mam prowadzić interesy! Beck zaśmiał się krótko. - Prawo federalne powiada, że może. AOŚ i OSHA obserwują nas i zapisują nazwiska. Teraz może się do nich dołączyć Sąd Najwyższy. Na samą myśl o tym Nielson pewnie dostał wzwodu. - Potarł kark, po czym upił nieco whisky. - Poprosił związki zawodowe, żeby wysłały tu... - Swoich oprychów. - Przyjadą na początku przyszłego tygodnia. Zorganizują pikietę i będą namawiali naszych pracowników do przyłączenia się tak długo, aż... cóż, czytałeś faks. Jest tam lista wstępnych żądań i obietnica dalszych. Huff machnął ręką niecierpliwie. - Przyjaciela? Po co? - odparł szybko Bankier. - To prywatny list, nie będę ci powtarzać jego treści - odparła z irytacją. A cóż to za głupia myśl? Przecież to właśnie przez jego rodzinę dotknęło ją cierpienie! Przez nich straciła jedyną osobę, którą kochała! - Panno Dexter... Chciał jej to okazać, ale nie wiedział jak. Pochylił się więc, by pocałować ją na dobranoc, kiedy nieoczekiwanie - Usłyszysz ją jeszcze wiele razy - przerwał jej tonem nie znoszącym sprzeciwu - ponieważ to jest właśnie sedno sprawy. Myślisz, że mnie jest tutaj dobrze? Mam piękną po-siadłość zaledwie kilkanaście kilometrów stąd, w Renouys. Chciałbym dalej tam mieszkać i prowadzić swoje normalne życie, a nie występować w roli panującego. Robię to wyłącznie - Nie czytałam jeszcze testamentu mojej siostry, nie wy¬daje mi się jednak, by zawierał klauzulę uprawniającą panią do dysponowania jej rzeczami - odparła chłodno Tammy, po czym wzięła kieliszek szampana, który podał jej Mark. - Dziękuję. Właśnie tego mi było trzeba. Dom Perignon, jak widzę. Mój ulubiony. Podróżnik znowu przysiadł na krawędzi Odpoczywającego i zaczął uważnie przyglądać się swemu odbiciu w tafli - O tym to ja zdecyduję - odpaliła. - Bez mojej zgody nie może pan nic zrobić. Co robić? Uświadomił sobie, że wciąż trzyma ją za ramiona, a Tammy wcale nie próbuje odsunąć się od niego. - To znaczy komu?
©2019 www.pod-wielki.lezajsk.pl - Split Template by One Page Love